Beskid Żywiecki. Pół roku blogowania…

Jak ten czas leci. Dokładnie pół roku temu wpuściłem w wirtualny świat stworzoną przez siebie stronę internetową promującą Beskid Żywiecki. Wcześniej – w ramach siedzenia w domu z powodu Covida uczyłem się ją tworzyć, redagować. I stało się. Wytrwała ona i ja sześć miesięcy. 

A jak to się zaczęło?

Prawdę mówiąc w roku 2020 chciałem zwolnić tempo życia. No cóż, jestem miłym panem przed 40-stką, do tej pory wiele pracowałem i działałem społecznie. W ramach tego zwalniania czasu postanowiłem po raz kolejny przemierzyć najważniejsze szlaki i dotrzeć do najważniejszych atrakcji Beskidu Żywieckiego, w którym przecież mieszkam.

Niestety przyszła pandemia, która jak pamiętacie spowodowała, że siedzieliśmy w domu. Nie mogłem nigdzie jechać, ale wykorzystałem ten czas, aby czegoś się nauczyć. Postanowiłem poznać podstawy tworzenia stron www. Pierwsza strona wyszła słabo, de facto jest ona w sieci do dzisiaj pod domeną jalowiec.wbeskidzie.pl. Pewno w najbliższym czasie ją poprawię.

W zasadzie połączyłem tworzenie strony z tym co chciałem robić w roku 2020, czyli z wycieczkami. I w ten sposób pojawił się blog o Beskidzie Żywieckim, czyli najwyższych górach w Polsce po Tatrach :).

Po co prowadzę bloga?

Jeśli ktoś z was czytał na blogu zakładkę „O mnie” to pamięta, że postawiłem sobie trzy cele:

Po pierwsze – warto w życiu podejmować jakieś wyzwania. Skoro postanowiłem zwolnić i pochodzić trochę po okolicznych i nieco dalszych górach, to blog miał tego pilnować. Publiczna deklaracja wyzwania miała mnie mobilizować do tego, aby na spokojnie dotrzeć do najważniejszych zabytków, atrakcji Beskidu Żywieckiego i to udokumentować.

Po drugie – prowadzenie bloga miało również pokazać innym że mogą zwolnić tempo życia i np. przyjechać w moje tereny, w Beskid Żywiecki aby powędrować jego szlakami, pozwiedzać..

Po trzecie – chciałem stworzyć swoje skromne miejsce w internecie. Prowadzenie bloga oraz założenie kont na Instagramie, Fanpage, kanału na YT powinno dać mi przynajmniej podstawowe doświadczenie z zakresu mediów społecznościowych.

I jak to wyszło po pół roku?

Wyzwanie? – jak na teraz osiągnięte w 100%. Nadal je kontynuuję, czyli przemierzam szlaki i zwiedzam ciekawe miejsca w Beskidzie Wysokim. Daje mi to satysfakcję, widzę, jak te miejsca się zmieniają – czasem na lepsze, czasem na gorsze. Jednocześnie moje wędrówki dokumentuję, dzięki czemu gdzie ja dotrę – tam również jesteście wirtualnie i wy..
Przeliczyłem, że aby pokazać najważniejsze szlaki i atrakcje Beskidu Żywieckiego w tym tempie, to  potrzebuję ok. trzech lat. Wyzwanie na trzy lata! Pół roku za mną, zobaczymy czy wytrwam kolejne miesiące i gdzie ten blog w ogóle mnie zaprowadzi..

A zwolnienie tempa życia? – ten cel osiągnąłem w 50%. A dlaczego tylko tyle? – ponieważ prowadzenie bloga to czasochłonne zajęcie (o czym jeszcze wspominam poniżej). Jednak patrząc wstecz na moje ostatnie dwadzieścia lat pracy zawodowej i społecznej to ta druga połowa odzyskanego czasu to dla mnie wiele. Dzięki przemyślanej pracy nad blogiem, ale i pandemii połowa czasu jeszcze mi pozostała na inne aktywności.

Zachęcanie innych do zwolnienia tempa życia? – ten cel trudno zmierzyć. Mogę pokazywać ciekawe miejsca, szlaki, zachęcać, ale decyzja zawsze leży po stronie czytającego blog, oglądającego materiały w mediach społecznościowych.

Na pewno wiem jedno – są osoby, które wybrały się na szlaki którymi ja wędrowałem i chcą przejść jeszcze kolejne. Beskid Żywiecki został przez nich odkryty. Są również osoby które deklarowały w komentarzach i wiadomościach, że jeśli tylko pandemia ustanie to odwiedzą miejsca w których ja byłem. Dla mnie to bardzo budujące i jest sygnałem, że to co robię jest wartościowe dla was.

Pojawiły się również osoby, które napisały do mnie, że kiedyś przeszły dany szlak lub odwiedziły dany zabytek, a dzięki filmom, zdjęciom wróciły wspomnieniami do tych miejsc. I to jest piękne. 

Moje miejsce w sieci? – tak, udało mi się stworzyć w 100%. Mam bloga, konta w mediach społecznościowych, na których wcześniej nie byłem. Nadal się ich uczę, ale jestem pozytywnie zaskoczony, szczególnie Instagramem i relacjami, jakie nawiązały się między mną, a osobami lubiącymi mój profil.

Moje realia tworzenia bloga…

Podziwiam tych, którzy na swoich blogach zamieszczają wpis np. co tydzień. Dlaczego? Ponieważ tworzenie bloga, materiałów jest czasochłonne. Ale daje mi to satysfakcję i co najważniejsze dla mnie – wpisy i aktywność w mediach społecznościowych podobają się.

Wszystko co widzicie na blogu, w mediach społecznościowych robię sam: gromadzenie materiałów, redagowanie wpisu, przygotowanie zdjęć, grafiki, wybór filmów i montaż… dodatkowo staram się przygotowywać materiał w terenie wtedy gdy jest w miarę ładna pogoda, a jak wiadomo nie zawsze się na nią trafi. Beskid Żywiecki jest pogodowo kapryśny. Trzeba na pogodę czatować albo po prostu nagrywać w taką pogodę, jaką się zastało, czego dowodem jest artykuł o wycieczce na Babią Górę.

Jednak nauczyłem się planować pracę nad blogiem. Zwykle między wpisami mija dwutygodniowy okres. Jak na dzisiejszy dzień to dla mnie optymalny czas. Codziennie robię coś, po trochu, dzięki czemu rozkładam czas pracy na wiele dni. Jak na razie ta taktyka się sprawdza, ale trzeba być wytrwałym i codziennie zrealizować jakieś blogowe zadanie: czy to będzie tekst do artykułu, czy praca nad zdjęciami, czy też praca nad materiałem filmowym.     

Dzięki temu że zwolniłem tempo życia poprzez rezygnację z kilku aktywności znalazł się czas na wędrówki po Beskidzie, dalej – na blog, i jeszcze tego czasu trochę zostało na inne aktywności.

Blog, a media społecznościowe

Oprócz bloga założyłem jego Fanpage, konto na Instagramie oraz kanał na You Tube. I rzeczywiście blog nie istniałby bez czytelników, jego internetowej społeczności. Na pewno pisanie i obecność w social-mediach przysporzyła mi nowych, fajnych znajomych. I właśnie z mediów społecznościowych otrzymuję informacje, że blog i moja działalność podoba się.

A jakie było moje największe zaskoczenie? Jak wiecie na co dzień pracuję w Beskidzkim Centrum Zabawki Drewnianej w Stryszawie. Niespodziewanym dla mnie efektem było to, że Centrum zaczęły odwiedzać osoby z którymi mam kontakt na Instagramie lub Facebooku. Przyjechały w Beskid Żywiecki i odwiedziły to miejsce. Jeśli tylko byłem na miejscu – to było bardzo miło spotkać się twarzą w twarz i wspólnie zwiedzić to miejsce, usiąść i porozmawiać. 

Moi mili – jeśli ktoś z was wybiera się do Stryszawy i chciałby spotkać się ze mną – piszcie do mnie wcześniej maila lub dajcie znać na mediach społecznościowych. Jeśli tylko będę mógł to z przyjemnością się spotkam..

Strona Beskidzkiego Centrum Zabawki Drewnianej: www.beskidzkiecentrumzabawki.pl

Podsumowanie

Cieszę się, że czytając ten wpis dotarłaś/eś do podsumowania. Patrząc na mijające pół roku wstecz, na zaplanowane wtedy cele i obecne już rezultaty jestem zadowolony. Po zrezygnowaniu z kilku aktywności połowę odzyskanego czasu poświęciłem na górskie wycieczki i na blog, a druga połowa czasu została mi do dowolnego wykorzystania. Nauczyłem się podstaw działania w internecie, zyskałem nowych znajomych, tworzone przeze mnie materiały, filmiki podobają się. Beskid Żywiecki ma grupę swoich fanów 🙂.

Przede mną kolejne pół roku, dwa, trzy lata do zrealizowania swojego beskidzkiego wyzwania, czyli ponownego dotarcia do najważniejszych atrakcji Beskidu Żywieckiego i jego szlaków. Mam nadzieję że jakieś okoliczności, w tym pandemia i jej sutki nie pokrzyżują tych planów. A wam – czytelnikom bloga i moim znajomym w mediach dziękuję za to że jesteście i mam nadzieję, że nadal będzie się wam podobało to co tworzę.    

Zobacz pierwszy wpis na blogu, pt. “Nie tak miało się zacząć”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.